Author page header wrapper

Rekomendacja autora
    • 163.8k

      599

      0

      - Dziękuję, że mnie uratowałeś — mówię, odwracając się do niego. Unosi wzrok i na jego twarzy pojawia się bezczelny uśmiech. — Odpracujesz. Dopiero teraz przypominam sobie, w jakich okolicznościach się pożegnaliśmy. Ogarnia mnie złość. Nie zamierzam spełniać jego lubieżnych zachcianek, ale postanawiam opanować emocje, by nie zwracać uwagi gości wokół nas. — Oczywiście — wyciskam z siebie uprzejmy uśmiech. — Do widzenia. Odwracam się, gotowa odejść. Jednak silna ręka obejmuje mnie w talii, a gorące ciało wciska się w moje plecy. Przyciąga mnie do siebie — ostrożnie, lecz stanowczo. Gorący oddech muska skórę ucha, gdy nachyla się i szepcze: — Nigdzie nie pójdziesz, słodziutka. — Jego głos wywołuje dreszcze. — Wszystko dopiero się zaczyna.

      Zakończone

      139.1k

      486

      0

      Czasem jedno przypadkowe spotkanie może zmienić całe życie, zmienić świat wokół, zmienić ciebie... A jak zareagujesz, jeśli dowiesz się, że to wszystko nie było przypadkowe?

      Zakończone

      483.4k

      1.8k

      0

      W tłumie znów go zobaczyłam. Tego, który wywoływał dreszcze na skórze, gdy tylko tu przyszłyśmy. Znów złapaliśmy się wzrokiem. – …w ogóle możesz mieć każdego mężczyznę, jakiego zechcesz – dochodziły do mnie słowa przyjaciółki. – …jakiego zechcę… – słodko powtórzyłam. – Oczywiście… – Przynajmniej tego – skinęłam głową, wskazując na niego. Przyjaciółka podążyła za moim spojrzeniem, a potem odwróciła się do mnie z szeroko otwartymi oczami: – Taja, nie! – Taaak! – przeciągle odpowiedziałam, popijając szampana. – Nie, nie, nie! To przecież Domański! – próbowała mnie przekonać, ale jej się nie udawało, bo spojrzenie mężczyzny mnie zniewalało. – Domański, mówisz? – przymrużam oczy i uśmiecham się. I oto dobrowolnie idę w łapy tego bestii…

      Zakończone

      98k

      770

      0

      Nazywam się Sasha i moja profesja jest nietypowa dla większości. Ale dla mnie jest w niej coś romantycznego. Nie każda praca daje tyle emocji, przygód, a przede wszystkim – kilka dodatkowych zer na koncie bankowym. Ktoś nazywa mnie oszustką, ktoś – aferzystką, ktoś nawet detektywem, a ja po prostu wykonuję to, o co proszą mnie klienci. W myślach nazywam siebie łowczynią kompromatów. Wśród moich klientów często pojawiają się kobiety, które chcą zdemaskować zdradę swoich mężów, biznesmeni szukający haków na konkurentów, czasem też mężczyźni gotowi płacić za całodobową obserwację swojej żony. Ale kolejne zlecenie wywróciło moje życie do góry nogami. A wszystko przez to, że spotkałam JEGO.

      Zakończone