Author page header wrapper
Author avatar

Anna Romanowa


    903.6k

    2.4k

    0

    — Co do cholery?! Chcesz, żebym poskarżyła się na ciebie ojcu?! — Spróbuj! — cedzi. — Ale najpierw wróć do niego na salę. — Kim ty jesteś, żeby mi rozkazywać? — znowu podnoszę głos. — Może warto powiedzieć twojemu ojcu, że po prostu uciekłaś, a ja nie zdążyłem cię dogonić? — pyta, zbliżając się. — Nie zatrudniłem się jako niania rozpuszczonej głuptasy. Więc jeśli nie chcesz problemów – wracaj na salę. No proszę! A ja jeszcze mówiłam, że to miłość od pierwszego wejrzenia! Ten Arsen to po prostu głupi śmieć! On naprawdę niczego się nie boi i chce, żebym to ja się bała. Jego… — To ci nie ujdzie na sucho! — dźgam palcem w jego pierś i czuję, że jest po prostu kamienna. Czuję się niezręcznie, bo sama podeszłam za blisko i nie zauważyłam kiedy. Teraz ciemno-brązowe, prawie czarne oczy próbują zrobić we mnie dziurę.

    Zakończone