
andriana-weres
57k
124
0
Jego palce dotykały nie skóry — granic jej woli. Jest dyrektorem odnoszącej sukcesy firmy budowlanej. Postawny, milczący, niebezpieczny. Uciekła do tego miasta, by zapomnieć o zdradzie, złożyć siebie z kawałków i już nigdy nie pozwolić nikomu się zbliżyć. Ale w gabinecie Konstantina Jarowego to nie ona ustala zasady. I nawet gdy syczy „Nie podporządkuję się panu”, on tylko się uśmiecha. Bo on nie prosi. On bierze.
Zakończone
